Gabi
to nasza domowa maskotka. To taka bardzo ruchliwa przytulanka, która
wciąż nas zaskakuje... To zawsze chętna uczestniczka dziecięcych zabaw...
To niestrudzony towarzysz wycieczek i wypraw... To goldenka wnosząca
radość i uśmiech do naszego życia. To nasz rodzinny "psi terapeuta"...
To członek naszej rodziny... :-)
W
chwilach domowego "spokoju" układa się tam, gdzie my jesteśmy,
najlepiej tuż obok naszych stóp i... zasypia. Każdy nasz gość jest
przez nią serdecznie witany (co do przysłowiowego "złodzieja",
to na szczęście nie mieliśmy okazji sprawdzić).
Gabi nie ma wrogów wśród ludzi, ani napotkanych psów. Wiemy, że nie
rzuci się w kierunku innego psa w celach bojowych. W sytuacjach, gdy
spotykamy właśnie takie pieski, patrzy ze zdziwieniem i jakby pytaniem
w oczach: O co chodzi?
Rano
wita się z nami tak radośnie, jakbyśmy się nie widzieli całe wieki
:-)
Z tego powodu do pokoju dzieci, przez pewien czas, wprowadziliśmy
"barykadę", bo Gabi z miłością na dzień dobry (i dobranoc)
próbowała wylizywać śpiącym dzieciom buzie.
Jest zawsze tam, gdzie my. Szczególnie uwielbia nam asystować podczas
sporządzania posiłków, wykazując się przy tym olbrzymią cierpliwością
;-) Wpatrzony w nas wzrok, przestępujące łapki z jednej na drugą i
od czasu do czasu głośne oblizywanie się świadczą o jej 100% skupieniu
na tym co robimy. Jeśli chodzi o jedzenie - jak na goldena przystało,
jest wyjątkowo czujna.
Dzięki
niej zdecydowanie więcej i częściej spacerujemy. Nasze dzieci zamiast
spędzać wolne chwile przy komputerze, "zmuszone" są planować
wspólne wypady na górskie szlaki - "bo nasza psica musi się wybiegać".
To oczywiście tylko pretekst, ale za to skuteczny :-) Wszyscy wracamy
z takich wypraw zmęczeni, ale uśmiechnięci, "dotlenieni".
W ten sposób, oczywiście nieświadomy, nasz pies dba o nas, tak jak
my o niego...
Na wspólnych górskich wypadach Gabi radośnie wita przechodzących turystów...
Dzięki niej poznaliśmy wiele nowych osób, od których uzyskaliśmy cenne
nowinki ze szlaku...
Ból głowy? Zmęczenie? Stres? Co robimy w takiej sytuacji? Oczywiście
zabieramy psicę na dłuższy spacer, najlepiej do lasu... Wracamy jak
"nowo narodzeni" :-)
Trudno
w kilku słowach dokonać analizy życia z naszą psicą. Na pewno pasuje
tu powiedzenie: im starsza tym mądrzejsza... Jednak my również zmieniamy
się pod jej wpływem...

ciąg
dalszy nastąpi...