Oswajanie... :-)

Witamy!
Jak wygląda życie z naszym goldenem? Być może tych kilka poniższych "problematycznych" przykładów, uwag i przemyśleń pomoże komuś podjąć odpowiedzialną decyzję: z goldenem, czy bez...

 

Trzeba przyjąć do wiadomości, że...

Życie z goldenem to same przyjemności, w tym również przyjemności rozwiązywania (oswajania) problemów :-)

Na co dzień...


Złoty włos na Twoim... dywanie

I to nie jeden... Okresy: wiosenny oraz jesienny wiążą się z radością duuuużo częstszego sprzątania. Goldki (i nie tylko)
uwielbiają wtedy zrzucać całe "tony" sierści. Zastanawiamy się wówczas, czy nasz piękny psiak nie zostanie przypadkiem całkowicie łysy? Jest to jednak tylko "chwilowy" etap w życiu rodziny. "Chwilę" później sierść naszej suni znowu mocno trzyma się jej ciałka... :-) Jednak "fruwające" pojedyncze włoski towarzyszą nam przez cały czas, bez względu na porę roku... To urok życia z goldenem.

Maleńka porada: w czasie "nadprodukcji goldeniej sierści" dobrze jest schować głęboko do szafy czarne/ciemne ubrania. Wszelkie polarkowe bluzy też...


Ciągle pada...

Wiatr, mróz, ulewa, "egipskie ciemności", nocne spacery już nam nie straszne... Jeśli nasz piesek akurat w momencie największej ulewy daje sygnały, że musi, ale naprawdę musi wyjść, "potulnie" ubieramy się i... do odważnych świat należy :-) Na szczęście nocne spacery zarezerwowane są dla maluszków, przy których jest znacznie więcej obowiązków. Chyba, że ktoś lubi późno spacerować...

Jedna łapka, druga łapka...

Powroty ze spacerków to oddzielny rytuał. Nie gustujemy w podłogach w "ciapki", dlatego po każdym spacerze następuje wielkie mycie psiaka. Nasza sunia czeka sobie spokojnie w przedpokoju na wyczyszczenie "podwozia". Jeśli jednak podczas spaceru diametralnie zmieni barwy umaszczenia, następuje bardziej gruntowne mycie... Wówczas miseczka z wodą już nie wystarczy...

Ładne oczy masz...
Jeśli chcemy uzyskać 100 % koncentracji naszego psiaka na nas, wystarczy przygotowywać posiłek lub go spożywać. Goldek uwielbia jedzenie, w każdej ilości, dlatego w pełnym skupieniu będzie nas obserwował... Trzeba wówczas znaleźć w sobie siły, aby oprzeć się błagalnemu spojrzeniu pupila proszącego o smakołyk z naszego stołu. I nie jest to wcale takie proste jak się wydaje.
Jeśli ulegniemy - grozi to "grubaśnym" kształtem ciała... naszego psiaka oczywiście :-) Niestety mogą się z tym wiązać komplikacje zdrowotne i wtedy nie będzie nam już do śmiechu...

Pasażerowie na gapę...
Szczęśliwi wracamy ze spaceru... Psica wybiegana, my uśmiechnięci, zrelaksowani i... oto naszym oczom ukazuje się jedna, druga, trzecia czarna kropka w goldeniej sierści! Inwazja paskudztwa! To "wredne" kleszcze, które zapolowały na naszego pupila :-( Niestety, wyczesanie psicy po powrocie z łąki/lasu nie zawsze od razu je eliminuje... Na szczęście to golden, więc jasna sierść umożliwia szybkie i łatwe wychwycenie małych "potworów".
Jak się przed takimi "pasażerami" zabezpieczyć? Zaprzyjaźniony weterynarz pomoże dobrać odpowiedni preparat przeciwkleszczowy.

A w kieszeniach... foliowe woreczki :-)
Nasz psiak (szczególnie maluszek) może wybrać sobie miejsce do załatwienia swoich potrzeb w miejscu zupełnie do tego nieodpowiednim. Naszym obowiązkiem jest posprzątanie po pupilu... To naprawdę nic trudnego. Wprawdzie część przechodzących będzie na nas patrzyła jak na "zjawisko", lecz zyskamy też szacunek otoczenia i "brak wyrzutów sumienia", że robimy coś nie tak... Myślę, że każdego z nas, właścicieli goldków (i nie tylko) drażnią "niespodzianki" na skwerach. Szczególnie jest to niemiłe (o higienie nie wspominając) w miejscach zabaw dzieci!
Poza tym golden nauczony tego, rewelacyjnie wie, że tuuu nie wolno, ale tuuu jest ok!


"Kolorowe" dni...
Cieczka. Spokojnie, nie jest tak źle. Jak "okres cieczkowy" może wyglądać w praktyce? Mieszkanie można zabezpieczyć "obdarzając" suczkę specjalnymi ochronnymi "majteczkami". Na spacer jednak zdecydowanie powinno się wychodzić bez nich :-) Pojawia się też super atrakcja: "spod ziemi wyrastają" pieski, które na co dzień biegają samopas. Od tej chwili 2 - 3 metry za sobą możemy mieć towarzystwo, które za nic nie chce się odczepić... "Towarzystwo" na szczęście jest łagodne, zero agresji. "Towarzystwo" w ilości od 1 do 3 zakochanych piesków. Z taką obstawą możemy spacerować około tygodnia :-) Dla "urozmaicenia" spaceru, w poszukiwaniu "nowych adoratorów" lub chcąc po prostu odpocząć od namolnych piesków można "zapakować" suczkę do auta i pojechać "na siku" hen daleko, gdzie piesków brak :-)

Właścicielom piesków też nie jest lekko. Suczka ma cieczkę "tylko" 2 razy w roku. Piesek wyczuwa cieczkę u wszystkich okolicznych suczek przez cały rok. W związku z tym też może być ciekawie...

Podczas wypraw...

Goldek kocha wszystko co się rusza. Niestety nie wszystko co się rusza kocha goldka :-(
Tak doszliśmy do problematyki międzyosobniczej interakcji. Są osoby, które boją się psów... Co zrobić jeśli naszej psicy wpadnie do głowy przywitać taką osobę, a biega bez smyczy i właśnie chwilowo "ogłuchła"? Na szczęście, do tej pory nie było takich sytuacji zbyt wiele. Staramy się je po prostu przewidzieć... Jeśli w polu widzenia pojawia się rodzina z malutkimi dziećmi, Gabi zostaje "uziemiona" na smyczy. W przeciwnym razie na pewno pobiegłaby się z nimi witać. Wyobraźcie sobie jak w pełnym galopie biegnie do Was dość pokaźny pies. Mniej odporni łapą się za serce :-) Nam pozostaje wytłumaczyć na odległość wystraszonej rodzinie, że ten piesek naprawdę kocha wszystkich i o żadnej krzywdzie nie ma mowy!

W zasadzie niewiele osób reaguje negatywnie na wspaniale przymilającego się psa, ale... takie osoby też są. Pamiętajmy, że nie wszyscy podzielają miłość do czworonogów... i należy to bezwzględnie uszanować.

Golden szczęśliwy, to golden brudny.
Przyzwyczajaj się, bo to stały element goldeniej natury. Widok ociekającego błotnistą mazią (i nie tylko) naszego kochanego (jeszcze chwilę wcześniej) wykąpanego, pachnącego, wyczesanego psiaka... był chwilami porażający. Teraz po prostu, przed każdą wyprawą, zabezpieczamy się na ewentualność nagłej zmiany barw umaszczenia naszego psiaka. Jak? Cóż... poprzez odpowiednie nastawienie psychiczne :-) Pozostaje nam również niezawodna specjalna mata do samochodu zabezpieczająca jego wnętrze przed zabrudzeniem...

Na szczęście sierść goldena szybko ulega "samooczyszczeniu". Zanim wycieczka dobiegnie końca, zazwyczaj nasza goldenka jest już prawie czysta... Nooo, chyba, że wynajdzie sobie inne błotko do taplania parę chwil przed odjazdem... Wówczas wyprawa nam się troszkę przedłuuuuuża.

Wakacyjny wyjazd...
Nie tak łatwo wyszukać atrakcyjne miejsce, w które możemy zabrać naszą psicę. W większości miejsc chętnie zaprasza się gości, ale... bez piesków. W naszym przypadku, pozostawienie jej w ogóle nie wchodzi w rachubę. Jest przecież członkiem rodziny. Spędzamy więc "ciutek" czasu przed komputerem, aby wyszukać najciekawszą ofertę.

Golden pływa jak ryba.
Oj, pływa.... i to rewelacyjnie, z radością i elegancją... Pływa odważnie, ochoczo aportując piłeczki, a także patyczki, woreczki, buteleczki i... wszelkie inne śmieci wrzucone do wody w zupełnie innym celu... Pływanie, w goldenim mniemaniu, nie polega na zanurzaniu się w nieskazitelnie czystej wodzie. Golden pływa w każdym bajorze, które niekoniecznie się do pływania nadaje... Zanurzenie... wynurzenie i wszyscy robią "wielkie oczy".... Zielony ... Innym razem... Brunatny... Czy to na pewno nasz pies?
Ach! To dopiero frajda... (dla psiaka oczywiście)...
No cóż, spokój i opanowanie powoli stają się naszym atutem :-)

Morza szum, ptaków śpiew... i tupot pędzącego psiaka.
Cywilizowane wejścia na plażę w centrum letniskowych miejscowości już nie są dla nas atrakcyjne. Dlaczego? Otóż piękny znak zakazu dla piesków "zdobi" większość takich wejść. Zatem szukamy "odludnych", nie skażonych ludzką stopą miejsc, w których spotkamy więcej właścicieli z czworonogami i nikomu nie będzie to przeszkadzało... Zyskujemy spokój, ciszę i prawie caaałą plażę dla siebie. Trzeba tylko wcześniej wyszukać "z głową" odpowiednią nadmorską miejscowość.

Powiew świeżego powietrza...
Wszelkie restauracje, kawiarnie, smażalnie ryb, schroniska górskie i inne miejsca "użyteczności publicznej" stawiają przed właścicielami piesków ograniczenia.
"Z ulicy" (ad choc) do środka z psem nie wejdziemy. Samego go na zewnątrz z oczywistych względów też nie zostawimy. Dostępne są więc dla nas punkty gastronomi z wybiegami, tj. ze stolikami przed budynkiem ("na powietrzu")...
Ale nie jest tak źle :-) Nam kilkakrotnie udało się nawet trafić do miejsc, w których zaproponowano miskę z wodą dla naszej psicy. Taka propozycja robi wrażenie na klientach.
Jak postępujemy zazwyczaj? Zawsze bardzo dobrze jest widziana rozmowa z właścicielami lokalu i uzyskanie ewentualnego pozwolenia na wejście z psiakiem... Cóż, w najgorszym razie usłyszymy odmowę; w najlepszym - pochwalimy się dobrze wychowanym goldkiem, który przy okazji zostanie wygłaskany "przez tubylców" :-)

ciąg dalszy nastąpi... :-)


Jedno jest pewne: nasza rodzina bez Gabi nie byłaby już w komplecie... Zrozumie to zdanie tylko ten, kto tak jak my, ma wspaniałego czworonoga za przyjaciela.

 

Strona główna serwisu / Main Page